Pieprzysz czy pomagasz?

Ciekawy eksperyment czy obłudna manipulacja? Kampania zmieniająca postawy czy zagranie pod publiczkę? Zorganizowana przez agencję Publicis akcja “Fuck the poor” zbiera różne komentarze, ale na pewno trudno przejść obok niej obojętnie.

Główne medium kampanii to krótki montaż reakcji przechodniów na człowieka chodzącego po ulicach Londynu z planszą zawierającą dwa proste hasła – najpierw “Fuck the poor” (Pieprzyć biednych) a następnie “Help the poor” (“Pomóż biednym”). Ukryta kamera zarejestrowała pełne emocji reakcje na tą pierwszą i zupełny brak odzewu na drugą, kiedy dodatkowo do puszki zbierane były pieniądze.

Na końcu pojawia się puenta: “We know you care, but do you care enough to give?” (Wiemy, że ci zależy (na biednych), ale czy wystarczająco aby naprawdę pomóc?)

Dobrze mieć własne zdanie, więc jeżeli po obejrzeniu tego spotu ktoś nie jest zdecydowany, czy pod spotem na YouTube kliknąć kciuk w górę czy kciuk w dół, może skorzystać z małej ściągawki. Oto lista najciekawszych argumentów za i przeciw:

To świetna kampania:

1. Odpowiada na realny problem społeczny. Savvas Panas, dyrektor generalny Pilion Trust mówi, że “jako przedstawiciele sektora dobroczynnego zostaliśmy dotknięci ogólnokrajowym spadkiem donacji (20 procent) oraz cięć rządowych (60 procent)”.
2. Obnaża hipokryzję ludzi – tych, którzy są pierwsi do zabierania głosu, ale ostatni jeżeli muszą coś zrobić.
3. Ten film powinny na pewno zobaczyć wszystkie osoby mające w codziennej pracy do czynienia z badaniami socjologicznymi. Dlaczego? Bo pokazuje jak deklaracje różnią sie od realnych zachowań.
4. Film odwołuje się do emocji, powoduje poczucie winy ale jest to poczucie winy z pozytywnym skutkiem – następnym razem idąc ulicą pomożemy przecież osobie potrzebującej.
5. Bardzo sprawne wykorzystano teorię oporu psychicznego dla celów społecznych, nie dość że kampania jest spektakularna przy minimalnych kosztach, to jeszcze można się z niej wiele nauczyć.

Z czym do ludzi:

1. Film pokazuje prawdziwe zachowania, ale wnioski są dopasowane do z góry założonej tezy. Bo przecież ludzie reagują w takim zakresie, w jakim są w stanie. Bronią biednych, ale może akurat nie mają pieniędzy, żeby im pomóc?
2. Często zdarza się, że organizacje chcą przede wszystkim funduszy – nie interesuje ich to co można dla nich zrobić, ale szukają coraz bardziej wyrafinowanych sposobów, jak wyciągnąć od ludzi pieniądze. Ludzie po prostu mają tego dosyć – ale to nie znaczy że nie chcą pomagać innym.
3. Plansze z hasłami są takie same, ale już siła komunikatów jest zupełnie inna. “Fuck the poor” to obraźliwe hasło, nie spotykane generalnie w przestrzeni publicznej. “Help the poor” to hasło zupełnie generyczne, w momencie, kiedy nie jest zdefiniowany jego nadawca (organizacja lub osoba, która zbiera pieniądze) nie ma się co dziwić, że ludzie nie wrzucają pieniędzy do puszki. Mają na “rynku” bardziej sensowne możliwości pomagania niż wrzucanie pieniędzy nie wiadomo komu.
4. Mówi sie o eksperymencie ale nie jest to przecież żaden eksperyment – nie są zachowane jakiekolwiek cechy eksperymentu socjologicznego czy psychologicznego. Nie ma tu mowy powtarzalności, doborze grupy, kontroli. Ta akcja to żerowanie na emocjach i jednocześnie manipulacyjne wykorzystanie teorii oporu psychicznego.

Koronny argument – czy to dobra kampania?

Dobra kampania to taka, która definiuje przyczynę problemu – po to by go przezwyciężyć, a nie tylko przedstawiać. Czy aby na pewno jest tak, że hipokryzja mieszkańców wysp jest przyczyną spadku donacji? Może przyczyna jest o wiele bardziej prozaiczna:

Jan Prószyński blog marketing bez granic strategia reklama fuck the poor wykres

Wolumen dotacji spada, ale spada również siła nabywcza Brytyjczyków. Może być zatem tak, że ludzkie serca sie nie kurczą, ale kurczą się ich portfele…

Które argumenty są silniejsze?

Kiedy policzymy kciuki na youtubie na pewno te pierwsze. A które trafiają bardziej do Ciebie? Zastanów sie dobrze zanim klikniesz.

Oryginalny artykuł ukazał się w portalu kampaniespoleczne.pl: http://bit.ly/1fJxSfz

Submit a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *