FRESH KICK FOR THE WHOLE WEEK ///7 – Dziewica, selfie, kot i telefon.

Z okazji mundialu przywróciłem chwilowo do życia telewizor. Jak do tej pory obejrzałem w efekcie kilka dobrych meczy, jeden bardzo słaby (Francja-Honduras) oraz kilka jeszcze słabszych niż ten mecz reklam operatorów telefonicznych…

Zastanawia mnie, kiedy ten rynek dotknie dylemat, który nazwę roboczo “Dylematem Tańca z gwiazdami”. Skończą się gwiazdy i trzeba będzie poczekać z reklamami sezon, dwa – bo przecież inaczej się nie da reklamować abonamentów i słuchawek niż poprzez taką czy inna twarz celebryty. Ten Fresh Kick jest o tym, że jednak można inaczej. Dziewica, selfie, kot i telefon.

1. Poniedziałek: Możesz to zrozumieć tylko w poniedziałek (albo w weekend)

To jest dość surrealistyczny spot, więc dobrze mieć w sobie jeszcze trochę weekendowego luzu oglądając go. “Think of the lobster” made my day.

Z reklamą jak z serialem – można robić Miasteczko Twin Peaks i można robić Hankę Mostowiak.

2. Wtorek: Internety są o dwóch rzeczach

Wtorek , to dzień, kiedy można z dystansem podejść do wszystkich sweet foci i selfisów, które znalazły się w internecie pod wpływem (chwili). Z takim dystansem jest też kolejny materiał od Virgin. Cat + selfie = catsie.

3. Środa: Wszystko się może zdarzyć…

To nie jest jakiś kreatywny przebłysk geniuszu, ale wyobraziłem sobie nowego właściciela Plusa w analogicznej roli i zrobiło się weselej. Ciekawe kto wystąpiłby u nas w roli Ussaina Bolta przejmujacego biurko szefa wszystkich szefów?

4. Czwartek: User experience (omg, this is fun)

Nad dobrym user experience trzeba długo popracować, tutaj Virgin się postarał i przez miesiąc pracy w deszczu przygotował coś co u mnie osobiście powoduje co najmniej wzmożone pragnienie piątku. Ambient przez duże A.

Dla zainteresowanych tutaj blog w którym opisano krok po kroku cały pomysł i realizację.

5. Piątunio: Stojąc w kolejce u swojego operatora…

Tak wygląda flagowy sklep Virgin Mobile w Chicago. Można tam wygodnie klapnąć na sofie, wypić darmową! kawę i zrelaksować się przy rockowej muzyce.

Gdyby jeszcze serwowali drinki, byłoby to wspaniałe miejsce na piątkowy starter. Czego wam i sobie tym razem życzę. Oraz mniej Hanki Mostowiak w telewizji i reklamie.

Good week and good luck, cu next week.

PS. Tak sobie myślę, że “Blondynka z Playa” to też chyba kolejna analogia do Tańca z gwiazdami, gdzie po kilku edycjach tancerze przerośli rozpoznawalnością swoich partnerów.

Submit a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *