Oni zrozumieli wojnę (żebyś ty nie musiał(a)).
Obserwujemy na TikToku obrazki rakiet lecących w stronę Izraela i z powrotem. Dzięki Bogu – można na chwilę zapomnieć o Ukrainie🙃. Zapomnieć jest łatwiej, jeżeli wojna bezpośrednio nas nie dotyka, ale czy da się ją zrozumieć?
Zapewne nie. Tak samo poczuć przez ekran telewizora. Mimo wszystko dwie kulturalne pozycje pozwoliły mi ostatni przybliżyć się do bólu, cierpienia i bezsensu wojennych zmagań. Filmowy Warfare i literackie W cieniu orła pokazują na zupełnie różny sposób psychiczne i społeczne koszty konfliktu.
Obie opowieści – filmowa i ksiażkowa są kolejnym ostrzeżeniem, które nic niestety nie zmieni: wojna, nawet jeśli kończy się militarnym zwycięstwem, zawsze oznacza ludzką porażkę.
Anomia – wymiar społeczny wojny
Wojna to miejsce, gdzie logika zostaje zawieszona, a wszystko, co święte, przestaje obowiązywać.”
— Ryszard Kapuściński
Cała fabuła błyskotliwej noweli „W Cieniu orła” oparta jest na absurdzie działań wojennych – bohaterowie wykonują zadania, których sensu nie rozumieją, dowódcy podejmują irracjonalne decyzje, a cele zmieniają się z dnia na dzień w zalezności od kaprysu. Kiedy Durkheim pisał o anomii, zapewne miał przed oczami podobne sceny (o ile miał poczucie humoru).
Żołnierze, którzy chcą zdezerterować wbrew swojej woli stają się bohaterami, aby mimo wszystko ponieść ostateczną kleskę. Książka opisująca początki XIX wieku powstała stosunkowo niedawno. Błyskotliwy przekład nadaje zamierzchłym czasom świeżości.
Cały batalion staje jak wryty, widząc wokół siebie szarżę kawalerii, Murata, który szablą oddaje honory, jego sygnalista zasuwa swoje tratati-tratata, o co tym gościom chodzi, kapitanie, tu zaszło nieporozumienie. Jedno jest pewne, te fiuty psują nam cały manewr.
Trauma – wymiar psychologiczny wojny
„Wspólnym mianownikiem traumy jest poczucie silnego lęku, bezradności, utraty kontroli oraz zagrożenia unicestwieniem – Judith Herman, Trauma i powrót do równowagi
Warfare nie gloryfikuje bohaterstwa, ale pokazuje psychiczne rozpadanie się ludzi – również tych, którzy „dowodzą”. W scenie, gdy dowódca oddziału wypowiada słowa „I am fucked”, widzimy, że nie ma mocnych na ludzkie dzieło unicestwiania się nawzajem.
Ponieważ zdecydowałem się nie korzystać w AI w tworzeniu autorskich treści nie będę też kradł innym trafnych wniosków, choć miałem taką pokusę. Główną „dźwignię” filmu świetnie oddaje ten komentarz:
I think this is the first anit-war war movie that I found effectively was anti-war. Most War movies you walk away saying „that was kinda badass”. I walked away just absolutely horrified by what I had seen. There was no „coolness” factor. (Reddit)
Zmieniają się twarze, reguły niekoniecznie
Zachodzę w głowę i nie wiem, jak to się dzieje. Mijają lata a zmieniają się jedynie sposoby unicestwienia i nazwiska. Smutnty to wniosek nad naszą naturą.

