Stephen King vs. Arturo Pérez-Reverte
Moje literackie poszukiwania zaprowadziły mnie ostatnio w rejony kryminalne. Sięgam po kryminały kiedy chcę dać myślom swobodnie krążyć i nie odrywać się co chwila aby zekrnąć na telefon. Tylko dobra wartka akcja, gdzie momentami pomijam kwieciste opisy, aby dowiedzieć się co będzie dalej potrafi tak mocno wciągnąć.
McDonald King czyli kryminalny fast food
Dość szybko połknąłem najnowszą pozycję sygnowaną nazwiskiem Stephena Kinga czyli „Nie wymiękaj”. Czy pisał to King, czy może jego cyfrowy awatar – nie wiem. Przychylam się raczej ku opcji numer 2. Są tutaj ważne społecznie tematy (aborcja, Trump etc), jest wartka akcja. Ba, jest nawet nie jeden złoczyńca tylko dwóch.
Pod koniec lektury naszła mnie jednak refleksja, że pomijać (mówię o opisach świata i postaci) tutaj nie za bardzo jest co. Świat przedstawiony opisany jest pobieżnie, leniwie i niechlujnie. Zamiast tego mamy częste opisy wymiany sms-ów pomiędzy bohaterami.
Zapewne dlatego po lekturze tego empikowego hitu poczułem się jak po wypiciu coli z Mc Donalds przez papierową słomkę. Niby jest fajnie, przyjemnie, ale mogłem posilić się znacznie lepiej. Zostałem napojony ja ale tak naprawdę wiem, że głównym beneficjentem tego posiłku są McDonald’s i Coca Cola.

Arturo Pérez-Reverte czyli kryminalny slow food
Po totalnie przypadkowej lekturze „W cieniu orła” Arturo, opisującego losy napoleońskiej kampanii rosyjskiej z perspektywy hiszpańskich miałem natomiast wrażenie prawdziwej literackiej, choć krótkiej uczty. Przeplata się tam historia, poczucie humoru, mieszanie perspektyw i bohaterowie, z którymi można współodczuwać. Dlatego od razu sięgnąłem po kolejną pozycję tego autora, czyli „Oblężenie”. Jakże to jest inny, literacki posiłek od dania serwowanego przez Kinga!
Rzecz dzieje się tym razem w oblężonym przez wojska napoleońskie Kadyksie. Czasy zamierzchłe, ale Arturo Pérez-Reverte daje każdej jednej stworzonej przez siebie postaci więcej życia i namacalności niż mają wszystkie postacie Kinga razem wzięte. Huk z tym, że zamiast SMS-ów mamy gołebie pocztowe.
Rys historyczny, tajemnicze morderstwa, postaci z krwi i kości z niejednoznacznymi motywacjami powodują że nie ma to żadnego znaczenia. Czuję się znowu jak 7 latek czytający z wypiekami na twarzy pierwsze poważne książki przygodowe 😉

Dlaczego takie porównanie?
No właśnie, skąd to zestawienie? Dlaczego porównuję Pereza z Kingiem?
Po pierwsze, z czystego przypadku, bo miałem okazję czytać te 2 książki w podobnym czasie.
Po drugie, to zestawienie uświadami mi po prostu kolejny raz, jak wiele jest dobrej literatury, która nie trafia na listę top 10 empiku (jeżeli „Oblężenie” tam kiedyś było, to odszczekuję oczywiście).
Wniosek niby banalny, bo w końcu od dawna wiemy że gorszy pieniądz wypiera lepszy a za parę lat Lipińska będzie znana bardziej od Szymborskiej. Ale myślę, że nie ma co komplikować – jeżeli chcesz sięgać po nowego Kinga, poświęć ten czas na Pereza.