Specjalizacja to sposób na perfekcję. Chrzanić perfekcję. Czyli jak zostać redaktorem DIY.

Obecna płynna epoka wymaga od naszego pokolenia jednej rzeczy – że będziemy ekspertami w dziedzinie elastyczności.

Zygmunt Bauman, Płynne pokolenie

Redaktor z przypadku, ryzykant z zamiłowania

Jakiś czas temu postanowiliśmy zrobić w Vitbergu reportaż z Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej na AWF Kraków. Mieliśmy trochę dobrego sprzętu wideo, ludzi od dźwięku i światła i worek dobrych chęci. Brakowało tylko redaktora. Z braku innych ochotników i wiszącym nad nami terminie imprezy postanowiłem zaryzykować. Obejrzałem kilka tutoriali na youtubie ( wystąpienia publiczne, Tomasz Kammel, video content marketing, etc). Przygotowałem pytania na kartce (mam słabą pamięć) i jakoś wyszło. Na nasze potrzeby całkiem w porządku. Ale zauważyłem też dużo braków. Słaba dykcja, mikrofon nie w tej ręce co trzeba, niepewny, marniutki głos. Pomimo bardzo dobrego ROI z tego filmu, byłem rozdarty czy dalej iść tą drogą.

Bycie poważnym jest nudne.

Nauka na własnych błędach, z pomocą innych

Przy każdym kolejnym filmie starałem się wdrażać rady bardziej doświadczonych kolegów, to tylko kilka z nich:

  • Zadawaj otwarte pytania, daj ludziom powiedzieć co myślą i opisać swoje wrażenia, emocje;
  • Jest cienka granica, pomiędzy tym czy osoba skończyła mówić czy jeszcze chce coś powiedzieć. Nie wchodź w słowo próbując zdynamizować rozmowę jak Kuba Wojewódzki bo nic się nie dowiesz;
  • Niektórzy wymagają czasu aby się otworzyć, inni wymagają uśmiechu, jeszcze inni po prostu nie mają nic ciekawego do powiedzenia 😉

To tylko przykładowe, cenne lekcje. Razem z naszym fantastycznym zespołem – Krzyśkiem Pazganem, Małym Pazganem Mariuszem Piątkiem, Mateuszem Zychem, Magdą Sikorą, Maćkiem Bujwanem, Alkiem Rutkowskim (przepraszam jak kogoś pominąłem) uczymy się też cały czas współpracy i opowiadania historii za pomocą obrazu. To nasz ostatni film, który myślę że jest całkiem w porządku:

Niedługo światło dzienne ujrzy też, premierowy dokument, stworzony własnymi siłami – o człowieku, który ustanowił niesamowity rekord Guinnessa. Aktualnie trwają rozmowy z całkiem poważnymi kanałami TV. Fajnie się bawimy, przedsięwzięcie na siebie zarabia – super. Ale co Ty drogi czytelniku możesz z tego wyciągnąć dla siebie? Bo przecież nie tylko to, żeby jutro też zostać redaktorem, do czego oczywiście zachęcam 😉

Wniosek 1 – robienie nowych rzeczy to jedyna warta zachodu droga rozwoju. Moim zdaniem.

Jak przekonująco dowodzi Yuval Noaha Harari w swoim ostatnim wydawniczym hicie “Homo Deus“, umiejętność uczenia się i ciągłe przekwalifikowanie to jedyna nadzieja dla ludzi w starciu z nadchodzącą, nową rzeczywistością. Ale i tak raczej płonna. Tak jak dawne zawody zastąpiły maszyny, tak niedługo taksówkarzy zastąpią autonomiczne samochody a pracowników call center boty. Już teraz komputer jest w stanie stworzyć bardziej wzruszającą symfonie niż człowiek. Co zatem czeka wszelakich copywriterów po socjologii, przedstawicieli handlowych po SGH-u i frontendowców z życiowym doświadczeniem?

Trzymam mikrofon w dobrej ręce – nie zasłaniam rozmówcy.

Nawet Unia Europejska wie…

Zgodnie z zapisami Zalecenia Parlamentu Europejskiego i Rady z dn. 18 grudnia 2006 r. umiejętność uczenia się jest definiowana jako „zdolność konsekwentnego i wytrwałego uczenia się, organizowania własnego procesu uczenia się, w tym poprzez efektywne zarządzanie czasem i informacjami, zarówno indywidualnie, jak i w grupach”.

Definicja definicją, ale skoro nawet taka skamielina jak szanowna UE zwraca uwagę, że jest to kluczowa kompetencja na przyszłym rynku pracy (ale też “rynku życia” jakbym go nazwał) to coś jest na rzeczy.

Czego nauczyłem się bawiąc się w redaktora? Video content marketing DIY.

Czego ja się nauczyłem latając z mikrofonem? Bo przecież nie tego, żeby zjeść Vocaler aby nie mieć chrypki.

  • Nauczyłem się lepiej słuchać ludzi – a to kluczowe w pracy marketera. Ale tez kluczowe w życiu.
  • Dowiedziałem się, czegoś o sobie – że ludzie są skłonni się przede mną otworzyć i jest to moja mocna strona.
  • Nauczyłem się że nie jestem dobrym reporterem. Ale mogę być lepszym jeżeli będę próbował.
  • Nauczyłem się, że o wiele bardziej komfortowo jest zlecić komuś wykonanie zadania, które mógłbym zrobić sam – ale wtedy nigdy nie rozwinę w sobie nowych umiejętności.
  • Jest to spójne z filozofią Vitberga – najpierw próbujemy robić rzeczy sami, dopiero później sięgamy po pomoc z zewnątrz. Nauczyłem się więc, że jesteśmy dobrze dobrani 😉

Czy doszedłbym do takich wniosków i lekcji nie wychodząc poza swoje dotychczasowe “pudełko”?

Wniosek 2 – specjalizacja to sposób na perfekcję. Chrzanić perfekcję.

Jeżeli czytasz ten wpis to jest duża szansa, że kojarzysz publikację Malcolma Gladwella “Poza schematem“. Gladwell twierdzi, że aby osiągnąć mistrzostwo w danej dziedzinie, trzeba jej poświęcić średnio 10 000 godzin. Już teraz wiem, że raczej nie poświęcę 10 000 godzin na robienie reportaży i dokumentów (chociaż kto wie…). Wiem też i Ty to wiesz, że obecnie specjalizacja jest najlepszym sposobem na maksymalizację profitów. Nasze ścieżki kariery postrzegamy zazwyczaj liniowo, w danej wąskiej kategorii.

To dlatego dobry ortopeda od kolana zarabia kokosy, dobry ortopeda już mniejsze, a internista… no właśnie.

A czy Dyrektor Marketingu w poważnej firmie wygłupiałby się z mikrofonem? Przecież powinien zajmować się zarządzaniem marketingiem.

Ja myślę inaczej.

W posthumanistycznym świecie o którym pisze Yari, ludzie, którzy rozwijają się w jednym kierunku będą żyć z zasiłków płaconych przez zrobotyzowane koncerny (podatek od zabierania pracy ludziom, o którym mówi się coraz więcej). Nawet jeżeli poświęcisz 20 000 godzin nie nauczysz się spawać tak dobrze jak maszyna. Twoje 20 000 godzin oprawisz sobie w ramkę. Szansa dla nas – ludzi jest w płynnym dostosowywaniu się, i szybkiej umiejętności uczenia, także zupełnie nowych rzeczy. Dokąd to doprowadzi? Nie wiem, ale intuicja podpowiada mi że gdzieś na pewno 😉

P.S. Jeżeli się mylę…

Jeżeli się mylę, jedyną cenna umiejętnością w przyszłości, która pozwoli wykroczyć poza świat rosnącego prekariatu będzie umiejętność zarządzania właśnie i podejmowania decyzji na podstawie sugestii SI. Trudno 🙂 Przynajmniej będę mógł opowiedzieć wnukom że robiłem rzeczy, których już nikt przy zdrowych zmysłach nie robi. Czego życzę i Tobie. Wakacje to dobry moment na zrobienie czegoś nowego, czegoś czego nigdy wcześniej nie robiłeś/aś.

P.S. 2 Polska edukacja płynie w ciemność

Biorąc pod uwagę powyższe przemyślenia, przeraża mnie kierunek, w jakim zmierza edukacja – jeszcze więcej zakuwania i wtłaczania ludzi w schemat. Ale to już zupełnie inny temat.

P.S. 3 Dla porównania – profesjonalny video content marketing – przykład WP

Czym się różni amatorska redakcja od profesjonalnej – dla porównania poniżej wrzucam reportaż WP, która odwiedziła nas w zeszłym roku. Jeszcze trochę nam brakuje, ale walczymy 😉

Pełna profeska – redakcja WP odwiedza Vitberga

Chcesz wiedzieć więcej, co się dzieje w Vitbergu i jak działamy? Obserwuj nasz kanał LinkedIn: LINK

 

  • Bardzo dobry artykuł. Janku, gratuluję trafnych spostrzeżeń oraz założeń. Z mojego doświadczenia mogę tylko powiedzieć że tak jest. Pozdrawiam i czekamy na więcej wpisów.

  • Trudno jest się realizować jak to jest opisane tutaj jeżeli pracujesz w dużej firmie, gdzie oczekują od ciebie określonych rzeczy jedynie. Więc super idea ale trzeba mieć do tego środowisko stworzone…

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.